Trójkąt w mundurach :)
Macierewicz opowiada o zbrodni nad Lasem Smoleńskim, Kaczyńskiego przesłuchuje prokurator, do Polski wybiera się Joshua Bell, Ania Dąbrowska urodziła syna (nie wiem kto to Ania Dąbrowska, ale portal internetowy wie), a mnie tymczasem poszukuje policja.
Kawa pachnie i czeka, telefon dzwoni.
- Pan Michał Lenarciński?
- Tak…
- Bo ja bym chciał, panie Michale, żeby pan do mnie przyszedł tutaj, no do nas przyszedł. Yyy dzień dobry.
Facet zaprasza mnie do trójkąta… Ale obcy? Nie, no przecież mówi mi „panie Michale”.
- Przepraszam, ale z kim rozmawiam? – hamuję wesołość w głosie i szybko domyślam się. Okazuje się, słusznie.
- Aspirant Igrek z komisariatu numer… Bo ja po koledze pana przejąłem.
- No, chyba mnie pan jeszcze nie przejął, a poza tym kolega chyba mnie nie miał.
- Cha, cha.
No lepiej, przynajmniej dowcipny.
- To chciałby pan pewnie, żebym przyszedł na komisariat?
- No właśnie.
- Teraz?
- Teraz nie, wiem pan, bo ja już zaraz mam fajrant.
- Wy tam często macie fajrant. Jak ostatnio byłem u was dwa razy, to nie było nikogo, kto by przesłuchał poszukiwanego.
- No wie pan, ja nie wiem, ja pana po koledze przejąłem, to znaczy sprawę przejąłem.
- A co to za sprawa?
- Przyjdzie pan, to wszystko panu powiem. To jak panie Michale, kiedy pan przyjdzie?
- To może jutro?
- Hm… jutro to ja mam dyżur i mogę być zajęty.
- A czy pan ma mnie przesłuchać prywatnie, czy służbowo?
- Cha, cha, panie Michale, no służbowo.
- A dyżur to służba, prawda?
- No tak, to kiedy jutro pan może?
- Między 9 a 12 w południe.
- No ja nie wiem, czy nie będę zajęty.
- To po co pan dzwoni?
- Żeby się z panem umówić.
- No to umawiajmy się. Mogę jutro między 9 a 12.
- A może być tak, że ja do pana jutro rano zadzwonię i pan przyjdzie zaraz po telefonie? Przecież ma pan blisko.
- To już ustaliliście miejsce mojego zamieszkania? Gratuluję.
- Nie, no wiem pan… Ja nie chcę tego wszystkiego komentować…
- To i dobrze. Zatem do jutra.
- Do widzenia panie Michale.
Nie lubię, gdy ktoś zwraca się do mnie w taki poufały sposób. A zwłaszcza policjant. Jednak jest to u niebieskich panów nagminne: widać takie szkolenie mają, że niby jak „panie Michale”, to już serdecznie i miło. Nie chce mi się wychowywać stróżów prawa.
Ze snu wyrywa mnie dzwonek telefonu.
- Dzień dobry pani Michale, tu aspirant Igrek. To co? Przyjdzie pan teraz?
- Już idę.
- To z dołu niech pan zadzwoni 12345 i ja po pana wyjdę.
Na dole grupka ludzi, za kratami dyżurny, telefon jak był zasyfiony, tak jest.
- Proszę zadzwonić 12345 i powiedzieć, że jestem.
- A tam na ścianie jest telefon, to niech pan dzwoni.
- Nie, bo się brzydzę. U pana na biurku też jest telefon.
Smerf z miną znudzoną dzwoni, za chwilę w drzwiach stawia się klasyczny „chłopiec z miasta” w mundurze. Wpuszcza mnie za kraty.
- Ależ wy tu macie brud.
- Prawda? Czasem aż się człowiek brzydzi iść korytarzem. Ale mamy nowe sprzątaczki, może będzie lepiej.
- To niech pan im powie, żeby kupiły sobie nowe ścierki….
Co wyniknęło z przesłuchania? O tym już w następnym, niestety, chyba ostatnim odcinku tak przez Was lubianej Policyjnej Sagi :)
No comments:
Post a Comment