Zdrowo tylko z NFZ
Kiedy zapisywałem się do lekarza specjalisty rok temu, wizytę wyznaczono za 6 miesięcy. Po 6 miesiącach lekarz przyjął mnie, zapisał leki i powiedział, bym wyznaczył w rejestracji następną wizytę na „pierwszy wolny termin”. Wyznaczono mi wizytę za ponad pół roku, bo taki był pierwszy wolny termin. 3 dni temu byłem u lekarza, zbadał mnie, skierował na specjalistyczne badania. Z ich wynikami mam przyjść w „pierwszym wolnym terminie”. Wyznaczono mi pierwszy wolny termin za pół roku. Ale badań specjalistycznych nie zrobię w tak krótkim czasie, bo zapisać się mogę dopiero pod koniec roku…
Moja córka ma skierowanie do lekarza specjalisty. Obdzwoniła wszystkie przychodnie, dowiedziała się, że zapisy do lekarzy tej specjalności przyjmowane będą jesienią, bo „pierwsze wolne terminy” będą w przyszłym roku: na ten rok kontrakt podpisany z NFZ jest już wyczerpany.
Dobrze, że jeszcze grabarze w Polsce mają bardziej przyjazne człowiekowi terminy: sprawę da się załatwić w trzy dni.
No comments:
Post a Comment