Friday, May 6, 2011

Spadek

1001 drobiazgów

Mieszkanie opustoszałe. Meble, tzw. sprzęt agd, auto, biżuteria, licząc "na oko" tysiąc książek, jakieś dywany, porcelana, okulary, obrazy, drobiazgi. Mama wielu z nich dotykała setki razy. Noże, widelce, telewizor, ubrania. Teraz są same. Coś trzeba z nimi zrobić...
Pogrzeb (kosztował miliard), ksiądz (kompromitował Kościół Katolicki), mnóstwo ludzi na pogrzebie (wszystkim dziękuję w imieniu mamy), kwiaty, kwiaty, kwiaty... Usłane nimi sąsiadujące nagrobki. Siostra z własnymi refleksjami wygłoszonymi publicznie (dziękuję), smutny obiad w Analogii (dziękuję Mietku).
Rodzina bliższa i dalsza, przyjaciele, koleżanki i koledzy, znajomi, sąsiedzi z Łodzi, sąsiedzi ze wsi. Dziękuję.
I Klan Kucharskich. Przyjaciól od zawsze. Od nie wiem kiedy są rodziną. Nie "jak rodzina", ale rodzina. Najlepsza. Ciocia Ewa, wujek Romek, Ania, Piotruś, Ola, Przemek, Konrad, Marysia, Julka - najlepsi na świecie. Mam w nich oparcie, którego jestem pewien, można na Nich polegać jak na Zawiszy.
I ciocia Dzidka. Wrażliwa, czasem trudna, ale nie do podrobienia, trochę jak mama zakręcona i odważna, charakterna. I to też w Niej cenię i za to też Jej dziękuję.
Mam Was wszystkich i dlatego Hania może spać spokojnie.

No comments:

Post a Comment