Zupełnie nie umiem odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego w niemal 40-milionowym kraju położonym w Europie Środkowej rządzi motłoch? Bo tak właśnie jest w Polsce, od dziś, od godz. 13, kiedy to dokonał się zamach. Jak napisałby Gombrowicz: lokajstwo rzuciło się na państwa.
Oglądam bezpośrednią transmisję tv ze środka Warszawy i mam wrażenie, że widzę pogrążoną w fanatycznym szale stolicę państwa religijnego, jakiego chyba nie ma na świecie.
Okrzyki, jakie wznosili obrońcy krzyża (de facto profani, ale motłoch tego nie rozumie), siłą egzorcyzmów zatrzymały księży, strażników miejskich i policjantów. Nie oddamy krzyża! miało siłę rażenia bomby: przedstawiciele kościoła (to oni instytucjonalnie reprezentują również ten motłoch) i stróże prawa - ustąpili.
Prawo zatem dyktuje od dziś ulica. I nie to, że nie udało się krzyża zanieść do kościoła św. Anny jest dla mnie wstrząsające (bo tak naprawdę jest mi wszystko jedno gdzie ten krzyż stał będzie, byle nie w przestrzeni publicznej), ale to, że aparat państwa uległ presji rozhisteryzowanych oszołomów.
Myślę, że gdyby ta pani, która krzyczała najgłośniej, nie wołała przed Pałacem Namiestnikowskim Nie oddamy krzyża!, tylko na przykład robiła tam kupę, to natychmiast doszłoby do interwencji i panią wydalono by z tego miejsca. No, ale ta pani miała krzyż. I już jej wolno robić w tym kraju co chce, stawiać krzyże gdzie chce, krzyczeć gdzie i co chce. Jestem pewien, że wsparta na krzyżu może od dziś również robić kupę w każdym miejscu Warszawy, ba, tego kraju.
Może mi ktoś wytłumaczy, dlaczego w XXI wieku trzeba wstydzić się – właściwie w równym stopniu – poziomu współobywateli i bezradności państwa? I krzyża?
Skoro stoi, to wykorzystajmy: "Gwiazdy tańczą z krzyżem" - w finale Małgorzata Kożuchowska bezkonkurencyjnie wygrywa z Iwoną Schymallą po powalającej rumbie z drzewcem, który w trakcie tańca dokonuje samozapłonu i wniebowstąpienia. Kasia Skrzynecka wręcza zwyciężczyni Kryształową Koronę Cierniową i bilet na Życie Wieczne. Amen.

No comments:
Post a Comment